Kwestia polska. Powstanie styczniowe w dyplomacji i polityce wielkich mocarstw

Powstanie styczniowe i  tzw. kwestia polska stały się, troszkę przypadkowo i do pewnego stopnia wbrew zamierzeniom europejskich mocarstw, najważniejszym problemem dyplomacji europejskiej w 1863r. Narodowowyzwoleńcze wystąpienie Polaków omal nie doprowadziło do wybuchu europejskiej wojny, której skutki mogły być poważniejsze, niż następstwa wojny krymskiej sprzed kilku lat. Ukształtowany kilkadziesiąt lat wcześniej porządek europejski zawisł na włosku.

ŁAD WIEDEŃSKI W EUROPIE

Na przełomie XVIII i XIX wieku Europą wstrząsnęły wydarzenia wielkiej rewolucji francuskiej i wojen napoleońskich. Trochę w ich cieniu miały miejsce, mające nie mniej doniosłe reperkusje w polityce międzynarodowej, rozbiory Rzeczpospolitej. Kiedy wreszcie koalicji mocarstw europejskich udało się pokonać napoleońską Francję, potrzebny był kongres pokojowy, który uporządkuje sytuację na Starym Kontynencie. Monarchowie i szefowie dyplomacji najsilniejszych europejskich państw zjechali się do Wiednia. W 1815 r. „tańczący kongres” (nazwany tak, gdyż wiele zakulisowych rozmów dyplomatycznych miało miejsce na balach i rautach) uchwalił nowy porządek w Europie.

Opierał się on na trzech zasadach. Zasada restauracja stanowiła o powrocie na trony europejskie starych, odsuniętych przez rewolucję dynastii (m.in. we Francji powrócić do władzy mieli Burbonowie). Legitymizm stanowił, że wszelka władza pochodzi od Boga, władza monarsza jest zatem święta i nienaruszalna. Ostatnie z pryncypiów wiedeńskich – równowaga europejska – sankcjonowało taki porządek międzynarodowy, w którym żadne z europejskich mocarstw nie może znacząco dominować nad innymi pod względem siły militarnej i pozycji politycznej.

Kongres podejmował szereg decyzji, regulujących sprawy terytoriów spornych, wyznaczając nowy kształt granic w Europie. Z punktu widzenia Polaków najważniejsze były te, które dotyczyły dawnych ziem I Rzeczpospolitej. W sprawie polskiej w Wiedniu postanowiono, iż większość ziem powołanego przez Napoleona i związanego z nim ścisłym sojuszem Księstwa Warszawskiego przypadnie Rosji. Na terenie tym utworzono Królestwo Polskie, związane wieczystą unią personalną z Rosją, któremu car Aleksander I nadał bardzo, jak na owe czasy, liberalna konstytucję. Jedynie ziemie pozyskane w III zaborze w 1795 r. pozostały w rękach Prus – utworzono z nich Wielkie Księstwo Poznańskie o skromnej autonomii. Mocarstwa rozbiorowe były zainteresowane w utrzymaniu status quo w sprawie polskiej, dlatego zawiązały w 1815 r. Święte Przymierze. Pakt ten, łączący formalnie wiele państw europejskich i mający promować zasady chrześcijańskiej współpracy między nimi, w praktyce służył głównie ochronie zasady legitymizmu i równowagi europejskiej, a dla państw założycieli miał stanowić potężny oręż polityczny do ochrony status quo w sprawie polskiej.

Tak było w 1815 r. W przededniu powstania styczniowego od kongresu wiedeńskiego minęło już niemal 50 lat, w polityce europejskiej wiele się zmieniło. Święte Przymierze, którego ostatnim aktem była pomoc zbrojna Rosji, udzielona Austriakom przy tłumieniu powstania węgierskiego, rozpadło się w latach 50-tych XIX wieku w związku z rozbieżnościami celów polityki mocarstw rozbiorowych, zwłaszcza Austrii i Rosji, mającej sprzeczne interesy na Bałkanach. Konflikt między imperiami Romanowów i Habsburgów ujawnił się ze szczególną siłą podczas wojny krymskiej, kiedy to Austria udzieliła pomocy mocarstwom zachodnim, co w Petersburgu zostało zapamiętane jako bezprzykładna niewdzięczność. Również pomiędzy Austrią a Prusami dochodziło do coraz silniejszych napięć, których tłem była rywalizacja o dominację w niemieckim świecie. Ścieranie się koncepcji małych (składających się wyłącznie z ziem etnicznie niemieckich, ze stolicą w Berlinie) i wielkich (zawierających całość ziem niemieckich i posiadłości Habsburgów, ze stolicą w Wiedniu) Niemiec powodowało, że przywódcy Prus i Austrii dostrzegali w sobie coraz większe zagrożenie.

Pewne rzeczy od kongresu wiedeńskiego pozostawały jednak niezmienne. Przede wszystkim nadal była to Europa, w której karty rozdawało pięć głównych mocarstw. Istnienie tej pentarchii, w której znalazły się Anglia, Rosja, Prusy, Austria i Francja, której w gronie europejskich mocarstw pozwolono pozostać, było skutkiem m.in. rozbiorów Polski i uzyskania przez trzy państwa rozbiorowe wspólnych granic. Hans Henning Hahn, historyk niemiecki badający polskie powstania narodowe, podkreślał, że w tym koncercie mocarstw sprawa polska istniała ze względu na silną wolę samostanowienia politycznego, obecną w narodzie polskim[1]. Zabory stały się czynnikiem trwale destabilizującym sytuację wewnętrzną wszystkich trzech mocarstw rozbiorowych, nie potrafiących prowadzić skutecznej polityki integracyjnej wobec Polaków i ograniczających się głównie do represji. Poprzez jednak fakt, że społeczeństwo polskie znalazło się w obrębie trzech państw i dążąc do niepodległości stawało do nich w opozycji, czynił sprawę polską z definicji umiędzynarodowioną. Taka sytuacja miała z punktu widzenia dążących do odbudowania państwowości Polaków zalety i wady. Do pozytywów zaliczyć można fakt, iż wszelkie niepokoje w sprawie polskiej stawały od razu na wokandzie wielkiej polityki europejskich potęg. Do negatywów należy świadomość Rosji, Prus i Austrii, iż jakiekolwiek „rozwiązywanie” kwestii polskiej, zmiana status quo może mieć dla nich nieprzewidywalne skutki i stanowić zagrożenie dla ich integralności terytorialnej, w związku z tym do możliwości zmian istniejącego porządku w kwestii polskiej podchodziły ze szczególną ostrożnością i nieufnością. Podział ziem polskich stał u podstaw współpracy trzech mocarstw, był więc kamieniem węgielnym europejskiego systemu bezpieczeństwa w XIX stuleciu. Dlatego też niezwykle trudne do zrealizowania były marzenia Polaków o odbudowaniu państwowości.

(1)Powstanie styczniowe w dyplomacji

Europa w 1863 r.

KWESTIA POLSKA – JAK JĄ ROZWIĄZAĆ

Cytowany już przez nas niemiecki historyk stawia tezę, że w XIX wieku jedyną możliwością uzyskania przez Polskę niepodległości było zbrojne powstanie, wzniecone w chwili koniunktury międzynarodowej, która doprowadziłaby do wojny europejskiej. Mogłaby to być wojna potęg zachodnich – Francji i Anglii, przeciwko państwom założycielskim Świętego Przymierza, lub też konflikt pomiędzy jednym lub dwoma mocarstwami niemieckimi z Rosją. W takiej wojnie, zwłaszcza w razie jej przedłużania, jedno z mocarstw prędzej czy później posunęłoby się do użycia „polskiej karty” – przypuszcza Hahn[2]. Dlatego też Rosja, Prusy i Austria starały się raczej utrzymywać bezpieczny dla wszystkich status quo w kwestii polskiej. Tak długo, jak Europa była względnie stabilna, a ład zarysowany na kongresie w Wiedniu trwał jako podstawa polityki na kontynencie, sytuacja sprawy polskiej wyglądała na rozpaczliwą. Z perspektywy czasu widzimy, że rzeczywiście dopiero wojna europejska, w której mocarstwa rozbiorowe stanęły przeciwko sobie (i każde starało się grać polską kartą), połączona ze zbrojnym wysiłkiem Polaków, a także całkowitą przebudową Europy i demontażem ładu wiedeńskiego, pozwoliły na odbudowę polskiej niepodległości. Historyk nie może z pełnym przekonaniem powiedzieć, że po 1815 r. tylko wojna europejska mogła się przyczynić do odrodzenia niepodległości Rzeczpospolitej. Hipotezy tej nie możemy wszakże odrzucić, a wzmacnia ją fakt, że tak się rzeczywiście wydarzyło.

Jeśli przyjmiemy, że podstawowym, kluczowym i priorytetowym celem powstania styczniowego było doprowadzenie do niepodległości Polski[3], a także zaakceptujemy przypuszczenie, że tylko konflikt między mocarstwami będzie szansą na nowe decyzje w kwestii polskiej, możemy spojrzeć na styczniową insurekcję z perspektywy, w której kluczowe dla jej powodzenia było dojście do przesilenia, ogólnoeuropejskiego kryzysu politycznego, a najlepiej wojny powszechnej. Pod gruzami owego konfliktu ległby ład wiedeński. Czy taka wojna była w ogóle możliwa?

Oczywiście historyk odpowiedzieć na tak postawione pytanie nie może. Wojna europejska w 1863 r. nie wybuchła, więc przypuszczenia, czy mogło być inaczej, zawsze będą jedynie efektownymi konstrukcjami retorycznymi. Zastanawiać się wolno natomiast, czy rachuby przywódców powstania styczniowego, zwłaszcza kierownictwa białych, iż zryw może być niezbędny jedynie jako zbrojna manifestacja oporu, która będzie katalizatorem wielkich przemian w Europie, miały realne podstawy, czy były pisane palcem na wodzie?

ZARYS SYTUACJI POLITYCZNEJ W EUROPIE W 1863 r.

By rozważania te osadzić we właściwym kontekście, należy zdefiniować, jakie były podstawowe interesy mocarstw w 1863 r., kto dla kogo mógłby być sprzymierzeńcem, kto zaakceptowałby zmiany polityczne na ziemiach polskich, a kto gotów byłby wytrwale zmagać się w gabinetowych zaciszach o utrzymanie sprawy polskiej w dotychczasowym kształcie.

Rosjanie w 1863 r. lizali jeszcze rany po klęsce w wojnie krymskiej. W jej wyniku utracili kontrolę nad Morzem Czarnym, które zostało zdemilitaryzowane, a ich wpływy na Bałkanach zostały dramatycznie uszczuplone. Zmniejszył się też stan posiadania imperium carskiego na Kaukazie, a próby ekspansji w Azji zostały udaremnione. Rosja straciła protektorat nad księstwami naddunajskimi, nie udało się utworzyć Bułgarii. Romanowowie, dla których klęska 1863 r. była bardzo dotkliwa, dążyli jednak do rewizji postanowień kongresu pokojowego w Paryżu. Strategicznym celem polityki rosyjskiej było wzmocnienie pozycji na Bałkanach, gdzie Rosjanie darzeni byli dużą sympatią przez miejscowych Słowian, zwłaszcza Bułgarów i Serbów. Taka ekspansja była zagrożeniem dla Austrii i polem do konfliktów. Od czasu kongresu paryskiego z 1859 r. sojusznikiem Rosji była Francja – wspólnym konkurentem tego tandemu stawała się monarchia Habsburgów, której sytuacja w początkach lat 60-tych XIX wieku była niełatwa. Austria, zagrożona przez ekspansję Rosji w Europie południowo-wschodniej, przez francuskie dążenia do pozyskania Nicei, Sabaudii oraz oparcia granicy na Renie, w których sojusznikiem Napoleona III byli Włosi, chcący budować swoje państwo kosztem ziem austriackich, zwłaszcza Wenecji, oraz przez aktywność Prus w Niemczech, stawała się coraz bardziej osamotniona.

Stosunki prusko-austriackie stawały się w latach 50-tych XIX wieku coraz bardziej napięte. Oba państwa rywalizowały na terenie Związku Niemieckiego, od władców w Berlinie i Wiedniu oczekiwano unifikacji ziem niemieckich pod własnym berłem. Od 1862 r. kanclerzem Prus był Otto von Bismarck, kontestujący uświęconą wielowiekową tradycją dominację Habsburgów w Niemczech i głoszący koncepcję zjednoczenia pod berłem Hohenzollernów.

(2)Powstanie styczniowe w dyplomacji

Otto von Bismarck, kanclerz Prus

Francja pod wodzą Napoleona III snuła plany ekspansji terytorialnej, w tym zrealizowania wieloletniego,  geostrategicznego celu, jakim było oparcie granicy na Renie. By to było możliwe, musiałoby dojść do starcia z Prusami, a istnienie takowego uwarunkowane było istnieniem pozytywnych relacji francusko-rosyjskich. Na początku lat 60-tych sojusz Francji z Rosją był faktem, co powodowało, że w Berlinie musiano odczuwać niepokój.

Strategicznym celem Wielkiej Brytanii było utrzymanie równowagi europejskiej. Państwo, które dzierżyło potężne imperium kolonialne i większość swojej uwagi koncentrowało na Afryce, Indiach czy basenie Zatoki Perskiej, a ponadto dysponowało najsilniejszą na świecie flotą, nie miało na kontynencie europejskim wielkich ambicji. Koncentrowało swoja uwagę na niedopuszczeniu do sytuacji, w której jedna z kontynentalnych potęg nadmiernie urośnie w siłę. W 1854 r., kierując się tą zasadą, Brytyjczycy bez wahania przystąpili do wojny krymskiej, w wyniku której na panewce spaliły wysiłki pokonanej Rosji, dążącej do ekspansji na Kaukazie i w Persji czy zdobyczy terytorialnych kosztem Turcji. W 1863 r. jej celem miało być przede wszystkim utrzymanie równowagi i stabilności w Europie.

Już ten krótki i pobieżny przegląd polityki europejskiej w połowie XIX wieku pokazuje, że napięć na Starym Kontynencie nie brakowało, a źródeł potencjalnej wojny mogłoby być sporo. Wzajemne zależności mocarstw były skomplikowane, a wojna na ziemiach polskich mogła stanowić impuls do znacznych politycznych przetasowań. Polacy starali się nie tylko biernie czekać na interwencję zbrojną mocarstw (szczególnie liczono tu na Anglię i Francję, gdzie od wielu lat działała Wielka Emigracja), ale także prowadzić dyplomatyczny lobbing w sprawie wsparcia dla powstania. Wiemy jednak, że wojna europejska ostatecznie nie wybuchła, powstanie styczniowe w praktyce pozostało wewnętrzną sprawą Cesarstwa Rosyjskiego i zostało przez nie stłumione. Postaramy się zrelacjonować, dlaczego do konfliktu europejskiego w 1863 r. nie doszło.

KWESTIA POLSKA W POLITYCE MOCARSTW

Historia dyplomacji jest dziedziną wiedzy, w której znaczenie mogą mieć nie tylko dni, a nawet godziny. Nieraz w mgnieniu oka zmieniają się uwarunkowania międzynarodowe. Zwłaszcza wiosną 1863 r. machiny dyplomacji mocarstw europejskich pracowały pełną parą. Organizowano konferencje, rozmawiano, wymieniano korespondencję dyplomatyczną, rozważano rozmaite scenariusze zmian w Europie spowodowanych kryzysem polskim. Ich dokładne omówienie przekraczałoby ramy niniejszego artykułu. Postaramy się jednak przedstawić w zarysie, jak wpływało powstanie styczniowe na politykę państw rozdających karty na Starym Kontynencie[4].

Od 1859 r. podstawą dyplomacji międzynarodowej był sojusz rosyjsko-francuski. Piętą achillesową tego sojuszu była sprawa polska. Napoleon III pragnął zachować dobre stosunki z Petersburgiem, musiał jednak liczyć się z działalnością Wielkiej Emigracji we Francji i propolskimi sympatiami w społeczeństwie. Warunkiem współpracy obu państw było dogadanie się carskiego rządu z Polakami, a wszelkie rozruchy w Królestwie utrudniały współpracę. Napoleon III nie zdecydował się na interwencję dyplomatyczną u Aleksandra II wiosną 1861 r., kiedy to opinią publiczną we Francji wstrząsnęły informacje o warszawskich masakrach. Dalsza eskalacja przemocy w Królestwie Polskim mogłaby zmusić jednak cesarza Francuzów – znajdującego się pod coraz silniejszą presją własnego społeczeństwa – do reakcji. By do tego nie dopuścić, a więc zabezpieczyć się przed niepożądanym umiędzynarodowieniem sprawy polskiej, postanowiono w Petersburgu udzielić Polakom skromnych koncesji, które wyniosły do władzy Aleksandra Wielopolskiego. Uspokojenie na kilkanaście miesięcy sytuacji w Królestwie wpłynęło na pogłębienie współpracy dyplomacji rosyjskiej i francuskiej, ta z kolei niepokoiła Wiedeń (zagrożony na Bałkanach), Berlin (zaniepokojony możliwością ekspansji Francji w kierunku Renu) i Londyn (troszczący się o interesy w basenie Morza Śródziemnego i pragnący utrzymania równowagi europejskiej). Jak widzimy, Rosja, Prusy i Austria nie grały do jednej bramki. Kraje te nie wypracowały żadnej strategii działań prewencyjnych wobec ruchu patriotycznego w Polsce, co było korzystną okolicznością dla spiskowców.

Jesienią 1862 r. na konstrukcji sojuszu francusko-rosyjskiego pojawiły się rysy, dotyczące niewypełniania przez Francję zobowiązań wobec polityki wschodniej i zmian personalnych, odczytanych w Rosji jako niekorzystne (nowy minister spraw zagranicznych Napoleona III, Edouard Drouyn de Lhuys, był zwolennikiem zbliżenia z Austrią). Jednocześnie w Królestwie ogłoszono brankę, załamywała się więc koncepcja ugody z Polakami. Wszystko to skłaniało Petersburg do rozważań nad przeorientowaniem polityki zagranicznej. W takiej atmosferze do petersburskich gabinetów dyplomatów dotarła wieść o wybuchu powstania styczniowego. Celem dyplomacji rosyjskiej stało się niedopuszczenie do umiędzynarodowienia konfliktu. Drugim z priorytetów było zablokowanie wszelkich akcji politycznej na rzecz Polski ze strony któregokolwiek z mocarstw europejskich.

Francja miała trudny orzech do zgryzienia. Nie chciano zrywać sojuszu z Rosją, ale utrzymanie go wymagało uznania powstania styczniowego za wewnętrzną sprawę Imperium Romanowów. To z kolei było sprzeczne z nastrojami społeczeństwa, żądającego interwencji na rzecz walczących Polaków. W pierwszych tygodniach powstania za priorytet dla Francji uznano podtrzymanie dobrych relacji z Petersburgiem. Napoleon III milcząco akceptował uznanie polskiego zrywu za wewnętrzną sprawę Rosji. Polityka ta zbankrutowała jednak 8 lutego 1863 r.

ZBLIŻENIE ROSYJSKO-PRUSKIE

Prusy na wieść o stłumieniu powstania styczniowego zareagowały dość nerwowo. Podjęto natychmiastowe środki zapobiegawcze, zmierzające do zahamowania ekspansji ruchu na Wielkopolskę i Pomorze, armię postawiono w stan gotowości. Gdy pierwszy szok minął, na dworze w Berlinie zdano sobie sprawę, że wybuch walk w Królestwie otwiera pole do nowych, niezwykle korzystnych dla Prus, rozstrzygnięć dyplomatycznych. Bismarck zaproponował Aleksandrowi II przymierze do walki ze wspólnym wrogiem. Do Petersburga, via Warszawa, wysłano z misją dyplomatyczno-wojskową gen. Gustawa von Alvenslebena, adiutanta króla Wilhelma I Hohenzollerna. 8 lutego opublikowano rezultaty działań Alvenslebena– podpisanie tzw. układu rosyjsko-pruskiego, nazywanego od jego nazwiska konwencją Alvenslebena. Była ona oszałamiającym sukcesem dyplomatycznym Prus. Czytamy w niej:

Dwory Rosji i Prus, zważywszy, iż wypadki, które zaszły w Królestwie Polskim, naruszają poważnie własność publiczną i prywatną i mogą zaszkodzić interesom porządku w prowincjach sąsiednich pruskich, umawiają się:

Że na żądanie dowódcy armii rosyjskiej w Królestwie Polskim, albo na takież żądanie (…) naczelnego dowódcy korpusu armii pruskiej, bądź też na żądanie władz pogranicznych obydwu krajów, dowódcy oddziałów rosyjskich i pruskich będą upoważnieni okazywać sobie wzajemną pomoc, a w razie potrzeby przechodzić granicę dla ścigania buntowników, którzy przejdą z jednego kraju do drugiego. (…)

Niniejszy układ pozostanie w mocy tak długo, dopóki wymagać tego będzie stan rzeczy i dopóki obydwa dwory uważać to będą za stosowne

Artykuł sekretny

Dwory Rosji i Prus zobowiązują się komunikować sobie wzajemnie za pośrednictwem organów wojskowych i cywilnych wszystkie wskazówki co do ruchów podziemnych odnoszących się bądź to do Królestwa Polskiego, bądź do Wielkiego Księstwa Poznańskiego[5].

Konsekwencje zawarcia konwencji dla Petersburga były bardziej skomplikowane. Przede wszystkim przesądzała ona o umiędzynarodowieniu powstania. Jeden z celów polityki rosyjskiej: dopilnowanie, by zryw Polaków pozostał wewnętrzną sprawą cesarstwa, nie został zrealizowany. Minister spraw zagranicznych, ks. Aleksander Gorczakow, przyjął zawarcie konwencji chłodno, będąc w głębi duszy jej przeciwnym. Nie potrafił się jednak sprzeciwić się woli cara Aleksandra II, który przesądził o zawarciu układu[6].

(3)Powstanie styczniowe w dyplomacji

Gustaw von Alvensleben, pruski generał, adiutant króla Wilhelma I.

Konwencja Alvenslebena oznaczała koniec współpracy rosyjsko-francuskiej i załamanie się opcji ugody z Polakami. Aby wzmocnić jej wymowę, Bismarck starał się aktywnie uczestniczyć w tłumieniu powstania, myślał nawet o wysłaniu armii do Królestwa Polskiego. Dodatkowo pragnął zakończenia powstania, zanim zajęłyby się nim mocarstwa zachodnie i mogłoby dojść do nowych komplikacji.

FORMOWANIE SIĘ KOALICJI FRANCJA-ANGLIA-AUSTRIA

Wydawać by się mogło, że sojusz prusko-rosyjski otwierał Francji możliwość dyplomatycznej, a nawet zbrojnej akcji na rzecz Polaków. Tego istotnie domagała się paryska ulica. Kłopot jednak w tym, iż Napoleon III nie chciał zajmować jednoznacznie wrogiego stanowiska wobec Rosji, bojąc się izolacji międzynarodowej swojego kraju. Wiadomo było, iż reakcja dyplomatyczna na konwencję Alvenslebena jest konieczna, zastanawiano się jednak, jaka byłaby adekwatna. Podjęto delikatną presję na resorty spraw zagranicznych Berlina i Petersburga, napominając o możliwej reakcji Francji na zaistniałe wydarzenia. Przy paryskim Quai d’Orsay, gdzie znajdowała się siedziba MSZ, przygotowano projekt noty dyplomatycznej, mającej potępić konwencję rosyjsko-pruską i mówiącej o „rozszerzeniu teatru wojennego” i „zmiany incydentu polskiego w kwestię europejską”[7]. Nota pogarszałaby stosunki francusko-pruskie do poziomu krytycznego, grożącego wojną. By wzmocnić jej wymiar, Paryż chciał wystosować ją wspólnie z Londynem i Wiedniem. Marzenia Polaków o wojnie mocarstw zaborczych z potęgami zachodnioeuropejskimi mogłyby się ziścić.

Niestety, zarówno Wielka Brytania, jak i Austria nie zgodziły się na wsparcie francuskiej ofensywy dyplomatycznej przeciw Prusom. Zdawano sobie sprawę, że grozi ona konfliktem zbrojnym, a tego nikt w Europie nie chciał. Słusznie zresztą dostrzegano, że fakt, iż to, że Napoleon III tak silnie atakuje Prusy, wskazuje na traktowanie przez niego kwestii polskiej instrumentalnie (wszak to Rosja, a nie Prusy, były w 1863 r. głównym wrogiem Polaków), jako pretekst do realizacji strategicznych celów Francji, to jest uzyskania, kosztem Prus, granicy na Renie. Taki jednak rozwój wypadków prowadziłby do zbytniego wzrostu roli II Cesarstwa, i jako zagrażający równowadze europejskiej, został odrzucony przez Anglię i Austrię. Zwłaszcza bierne stanowisko tej ostatniej rozczarowało Napoleona, liczącego, że skonfliktowana z Prusami na tle kwestii niemieckich oraz z Rosją na Bałkanach monarchia Habsburgów, stanie się dla niego naturalnym koalicjantem. Tak się jednak nie stało. Szef austriackiego MSZ, Johann Bernard von Rechberg podkreślił, że Wiedeń nie może, nawet w sposób pośredni, sprawiać wrażenia poparcia dla polskiego powstania, gdyż poparcie ruchu narodowego Polaków, może godzić w interesy państwowe i integralność terytorialną Austrii. Londyn, mimo, iż strefy wpływów brytyjskich i rosyjskich ścierały się na Bałkanach, również pozostał zdystansowany, nie chcąc osłabiać pozycji Rosji jako mocarstwa kontynentalnego, niezbędnego do utrzymania równowagi europejskiej – absolutnego brytyjskiego priorytetu. Ponadto brytyjskie Foreign Office obawiało się nadmiernego wzrostu roli Francji, więc prowadziło działania zniechęcające Austrię do zawarcia z Napoleonem sojuszu i zmierzające do zapobiegnięcia wojnie z Prusami.

Sprawa polska stała się w pierwszych dniach powstania styczniowego kwestią międzynarodową, szybko jednak okazało się, że jest ona traktowana przez mocarstwa jako narzędzie realizacji własnych, doraźnych celów politycznych. Z całej złożoności sytuacji, a zwłaszcza fiaska polityki francuskiej, chcącej rozgrywki z Prusami, nie do końca zdawano sobie sprawę w Warszawie, gdzie Rząd Tymczasowy bardzo mocno liczył na poparcie mocarstw. Myślenie takie stawało się coraz bardziej życzeniowe.

(4)Powstanie styczniowe w dyplomacji

John Russell, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii w 1863 r.

W marcu inicjatywę dyplomatyczną w sprawie polskiej przejęła Anglia. 2 marca to Londyn wystosował projekt noty domagającej się od Petersburga respektowania praw Polaków ustanowionych na kongresie wiedeńskim. Tym razem nota ta została odrzucona przez Francuzów i Austriaków. Ci pierwsi słusznie dostrzegli, iż jej celem jest wbicie kolejnego klina między i tak już darzące się nieufnością dwory paryski i petersburski, a tego wciąż próbowali uniknąć. Wielka Brytania zdecydowała się zatem wystosować notę samodzielnie[8]. Utrzymana w przyjacielskim tonie, została przez Gorczakowa przyjęta, ale jej rady zdecydowanie odrzucone. Aleksander II już kilka miesięcy wcześniej deklarował, że powrót do nadania Polakom autonomii i konstytucji rodem z 1815 r. jest niemożliwy, a koncesje liberalizujące życie w Królestwie nadane do końca 1862 r. i tak są szerokie. Anglicy, mimo, iż nie osiągnęli formalnych korzyści, zadośćuczynili własnej opinii publicznej i postawili w bardzo kłopotliwej sytuacji Francję, której rząd znalazł się między młotem własnej, propolskiej opinii publicznej, a kowadłem zaognienia stosunków z Rosją. Odrzucenie przez rosyjską dyplomację angielskiej noty i zdecydowanie negatywna postawa wobec kwestii przywrócenia w Polsce konstytucji wymagała stanowczej francuskiej reakcji. Cel polityki brytyjskiej – głębokie poróżnienie Paryża i Petersburga, w zasadzie został osiągnięty.

(5)Powstanie styczniowe w dyplomacji

Napoleon III – cesarz Francuzów

By nie występować przeciwko Rosji sam, Napoleon III próbował kusić aliansem Wiedeń, zamierzając ostrze takiego sojuszu skierować przeciw Rosji i Prusom. Dyplomaci francuscy przedstawili plany, w których Austria, Francja i polscy powstańcy mieliby wspólnie pokonać dwa pozostałe państwa zaborcze, przebudowując mapę Europy. Dla Austrii kosztem takiego sojuszu miałoby być oddanie Galicji, wchodzącej w skład odbudowanej Polski, oraz Wenecji – przekazanej Włochom. Rekompensatą, jak obiecywano, byłaby supremacja Cesarstwa Habsburgów w Niemczech i na Bałkanach wraz z rekompensatami terytorialnymi uzyskanymi tam kosztem Prus i Rosji. Plany te, jako nierealistyczne, zostały jednak przez wiedeński Auswartiges Amt zdecydowanie odrzucone.

(6)Powstanie styczniowe w dyplomacji

Edouard Drouyn de Lhuys, minister spraw zagranicznych Francji

DYPLOMATYCZNE NACISKI NA PETERSBURG

Gdy stało się jasne, że nie ma perspektyw na rychłą wojnę związaną ze sprawą polską, w Londynie, Paryżu i Wiedniu podjęto prace nad działaniami dyplomatycznymi pozwalającymi uregulować kwestię polską. 17 kwietnia 1863 r. rządy Francji, Wielkiej Brytanii i Austrii wystosowały wspólnie pierwsze bezpośrednie noty dyplomatyczne do Petersburga. W nocie francuskiej, znanej na podstawie depeszy ministra Drouyen de Lhuys do ambasadora Montebello, czytamy:

Francuski minister spraw zagranicznych Drouyen de Lhuys do ambasadora Francji w Petersburgu, księcia Montebello.

Mości Książę! Powstanie, którego terenem jest obecnie Królestwo Polskie obudziło wśród Europy (…) żywy niepokój. (…) Rząd JCM spełnia więc swój obowiązek, zwracając się do dworu rosyjskiego, by poczynić uwagi nad obecnym stanem rzeczy i wskazać na niedogodności i niebezpieczeństwa, jakie z tego stanu wynikają. (…) Powstanie polskie nie jest skutkiem chwilowego kryzysu. Czysto przypadkowe przyczyny nie mogą wyjaśnić wydarzeń powtarzających się periodycznie w każdym pokoleniu.

Ponieważ Polska leży w środku kontynentu, poruszenia na jej terenie przenoszą się na kraje sąsiednie(…) Wydarzenia te, gdy potrwają dłużej, mogą poruszyć stosunki między rządami i wywołać najsmutniejsze powikłania. Jest zatem w interesie wszystkich mocarstw stanowcze zażegnanie stale powtarzającego się niebezpieczeństwa.

Mamy nadzieję, że dwór rosyjski przyjmie te spostrzeżenia z uwagą, (…) i uzna stosowność wyszukiwania środków, by przywrócić Polsce trwały spokój.

Zostawisz Wasza Ekscelencja księciu Gorczakowowi odpis tej depeszy[9].

Wymowa noty była bardzo mocna. Po raz pierwszy powiedziane zostało wprost, że powodem europejskiej kampanii dyplomatycznej jest niezgoda Polaków na narzucenie im rosyjskiego panowania. Wezwano do rozwiązania kwestii polskiej, napominając o możliwości zażegnania jej przez odbudowę niepodległego państwa. Siłę noty francuskiej wzmacniały noty austriacka i brytyjska, zredagowane wprawdzie w nieco bardziej pojednawczym tonie. Anglicy postawili w swojej korespondencji dyplomatycznej kwestię przywrócenia w Polsce porządku ustrojowego z 1815 r. Noty wywołały wielkie poruszenie w Europie, pociągając za sobą kolejne kraje, takie jak Włochy, Turcja, Szwecja, Hiszpania, Portugalia, Holandia czy Watykan, choć miało to znaczenie symboliczne i drugorzędne. W kołach polskich przyjęto wiedeńskie, londyńskie i paryskie pisma do Petersburga z ogromnym entuzjazmem, sądząc, że car musi uznać tak kategoryczne wezwanie do rewizji polityki wobec Polaków. Powstanie ponownie nabrało wiatru w żagle, wybuchły walki na Litwie i Rusi. Oczekiwanie na pozytywną reakcję Petersburga okazało się jednak daremne.

Szef rosyjskiej dyplomacji, ks. Gorczakow, choć nie zlekceważył znaczenia not, zorientował się, że mocarstwa zachodnie nie doszły w sprawie polityki polskiej do porozumienia. Spokojnie, dbając o staranną argumentację, acz stanowczo odmówił akceptacji wniosków w nich zawartych.

(7)Powstanie styczniowe w dyplomacji

Książę Aleksander Gorczakow, minister spraw zagranicznych Rosji, na portrecie N. Bogackiego.

4 maja 1863 r.Napoleon III zaproponował kongres pokojowy z udziałem wszystkich zainteresowanych mocarstw, jego partnerzy nie byli jednak skłonni do wielkiej konferencji tworzącej nowy porządek europejski. Propozycja ta została jednak zapamiętana i bywała jeszcze używana. Dwa dni później Anglicy wysunęli projekt rocznego zawieszenia broni w Królestwie, którego warunkiem miałoby być oddanie w ręce Polaków steru rządów w Królestwie i wycofanie się carskich żołnierzy z terytorium Polski (z zachowaniem jedynie prawa do kontroli twierdz i linii kolejowych). Propozycja ta, zakładająca uznanie Polaków za stronę walczącą, a Rząd Tymczasowy za legalnego reprezentanta narodu, była dla Rosjan nie do zaakceptowania, stąd też wielu obserwatorów oceniało ją jako dyplomatyczne przygotowanie do wojny. Istotnie Rosja propozycję odrzuciła. I tym razem jednak okazało się, że brak mocarstwom zachodnim determinacji, by podjąć działania zbrojne. Najbardziej skora mogła być do nich Francja, wciąż jednak hamowana przez brytyjskich i austriackich partnerów, obawiających się, iż odpryskiem wojny będzie uzyskanie przez Napoleona wymarzonej granicy na Renie i nadmierny wzrost siły jego kraju. Poza tym Austria ciągle obawiała się, że istnienie niepodległej Polski może zagrażać jej własnej, wewnętrznej spoistości. Odrzucenie więc przez Rosję propozycji zawieszenia broni nie wywołało silnej reakcji zachodu.

AUSTRIACKIE SZEŚĆ PUNKTÓW I ICH ODRZUCENIE

Ostatnią spektakularną próbą rozwiązania kwestii polskiej na drodze międzynarodowej dyplomacji było tzw. sześć punktów. Z propozycją tą wystąpił Wiedeń. Punkty traktowały o amnestii, wskrzeszeniu polskiego sejmu (choć o ograniczonych uprawnieniach), dopuszczenia Polaków do administracji w kraju, polskim języku urzędowym, narodowym sądownictwie i szkołach, wreszcie nowym systemie poboru do wojska. Po okresie intensywnych konsultacji dyplomatycznych, projekt ten stał się podstawą wspólnej noty trzech koalicjantów do Petersburga. Polacy sześć punktów austriackich przyjęli z ogromnym rozczarowaniem, jako „zupełnie błahe i zakrawające na okrutną ironię”[10].

(8)Powstanie styczniowe w dyplomacji

Johann Bernard von Rechberg, szef dyplomacji monarchii Habsburgów.

17 i 18 czerwca 1863 r. rządy Francji, Anglii i Austrii wysłały do Petersburga noty żądające wprowadzenia w życie sześciu punktów, zawieszenia broni i zgody na konferencję pokojową. Wojna ponownie zawisła na włosku, w Rosji trwały intensywne przygotowania obronne. Przyjęcie not było dla Rosji nie do zaakceptowania, oznaczając z jej perspektywy przyznanie innym państwom prawa do interwencji w jej wewnętrzne sprawy, odrzucenie ich zaś mogło oznaczać zerwanie stosunków dyplomatycznych z potęgami zachodnimi i wybuch wojny. Gdy zatem zapadła decyzja, by noty odrzucić, zdawano sobie sprawę, że jest to śmiertelne ryzyko. Wydźwięk odmowy w sprawie sześciu punktów, zawieszenia broni i zgody na konferencję pokojową starał się ks. Gorczakow złagodzić pokojowym tonem odpowiedzi i zachętą do dalszych negocjacji. Grano na czas, zdając sobie sprawę, że jeśli wojna ma wybuchnąć, lepiej, żeby miała ona miejsce jak najpóźniej, gdy armia carska zdoła się jako tako przygotować do obrony. Podobno car Aleksander II, podpisując noty 13 lipca, przeżegnał się i powiedział „Vogue la galere”[11]. Cztery dni później noty zostały przekazane ambasadorom Francji, Austrii i Anglii.

Całkowite odrzucenie żądań aliantów wywołało konsternację. Ambasador francuski Montebello miał powiedzieć „wyrzucono nas za drzwi”[12].We Francji wojenna wrzawa sięgnęła zenitu, w Londynie i Wiedniu jednak odpowiedź Gorczakowa wywołała nie tyle oburzenie, co zakłopotanie. Nastroje były tam już silnie antywojenne, a opinia publiczna zmęczona wielomiesięcznym przesileniem i chcąca wycofania się z polskiej awantury. Rząd Francji nie palił się za to do prowadzenia wojny w osamotnieniu. Mocarstwa zachodnie wykazały brak determinacji i słabość. Odrzucenie not czerwcowych przez Gorczakowa zostało milcząco zaakceptowane, co wzmacniało prestiż i pozycję Rosji na arenie międzynarodowej. Jak napisał Stefan Kieniewicz, po odrzuceniu sześciu punktów:

…logicznie rzecz biorąc, Francja, Anglia i Austria winny były teraz uciec się do wojny, lecz rząd brytyjski nie kwapił się do niej, austriacki zdawał sobie sprawę, że na wskrzeszeniu Polski mógłby tylko stracić, na koniec Napoleon III zdał sobie poniewczasie sprawę, że rozpętał polską imprezę, nie licząc się z własnymi siłami. Pod koniec lata stało się widoczne, że do wojny nie dojdzie oraz, że dyplomacja zachodnia szuka już tylko sposobu wycofania się z gry bez utracenia twarzy[13].

Kolejne noty trzy zostały wystosowane przez mocarstwa na początku sierpnia. Były one znacznie obszerniejsze, niż poprzednie, ale niosły za sobą mniej politycznej treści. Gorczakow potraktował je jako gest niemal teatralny, obliczony na uspokojenie opinii publicznej. Odpowiedział 7 września, że dalszą dyskusję nad sprawą polską uważa za bezużyteczną, ponownie sprowadzając powstanie styczniowe do rangi wewnętrznego problemu Imperium Romanowów. Rosjanie, wiedząc, że groźba wojny europejskiej została zażegnana, mogli skupić całą uwagę na tłumieniu insurekcji. Interwencja dyplomatyczna zakończyła się kompromitacją Anglii, Austrii i Francji. Szczególnie dotkliwa była porażka Napoleona III. Uznaje się, że to cesarz Francuzów ostatecznie pogrzebał sprawę polską, proponując 4 listopada ogólnoeuropejski kongres pokojowy w celu uregulowania wszystkich spornych spraw kontynentu, a więc nie tylko polskiej, ale i duńskiej, rumuńskiej, weneckiej czy rzymskiej. Tym samym problem polski rozmywał się i przestawał być osią polityki europejskiej, a stawał się tylko jednym z wielu wątków. Jednak i ta propozycja została odrzucona. Dyplomacje w Londynie i Wiedniu były już sprawą polską mocno zmęczone. Poza tym narastał konflikt niemiecko-duński, coraz bardziej zaprzątający umysły dyplomatów. Istniały jeszcze nadzieje, że jeśli powstanie przetrwa do wiosny 1864 r., sprawa polska może powrócić na międzynarodową wokandę. Tak się jednak nie stało, a powstanie w chwili ogłoszenia uwłaszczenia chłopów z 2 marca 1864 r. można było uważać za wygasłe.

KONSEKWENCJE FIASKA PRÓB ROZWIĄZANIA SPRAWY POLSKIEJ

Jak pisze Jerzy Zdrada, fiasko interwencji dyplomatycznej spowodowało, że drogi trzech mocarstw, z takimi oporami uzgadniających swą politykę wobec sprawy polskiej, rozeszły się. Doprowadziło to do przegrupowania sił na arenie międzynarodowej, które siedem lat później ukształtowało nową polityczną Europę[14]. Dyplomatycznym zwycięzcą była Rosja, która zażegnała groźbę wojny z koalicją europejską. Po klęsce Francji w latach 1870-71 Rosjanie jednostronnie odrzucili postanowienia traktatu paryskiego, remilitaryzowali Morze Czarne i rozpoczęli nowy etap ekspansji na Bałkanach. Drugim z wielkich zwycięzców tej zawieruchy były Prusy, które dzięki zawarciu z Petersburgiem konwencji Alvenslebena, doprowadziły do rozbicia sojuszu rosyjsko-francuskiego i uzyskały wolną rękę w dziele zjednoczenia Niemiec. Rozbita politycznie Europa musiała pogodzić się z klęską Danii w 1864 r., Austrii w 1866 r. i Francji w 1871 r. Wzrost Prus i powstanie zjednoczonych Niemiec były jedną z konsekwencji upadku sprawy polskiej, który stworzył międzynarodową koniunkturę w pełni wykorzystaną przez Bismarcka.

(9)Powstanie styczniowe w dyplomacji.jpg

Europa w 1871 r.

Mocarstwa zachodnie natomiast (może z wyjątkiem Wielkiej Brytanii) podejmując się nieudanej interwencji na rzecz Polski, utraciły nie tylko prestiż, ale też mnóstwo ze swojej pozycji na arenie międzynarodowej, co zaowocowało ich klęskami w najbliższych latach. Jesienią 1863. Francja i Austria weszły na równię pochyłą, która zaprowadziła je pod Sadową i Sedan[15]. Sama sprawa polska została natomiast pogrzebana na długie lata, stając się wewnętrznym problemem mocarstw rozbiorowych.

[1] H. H. Hahn, Polskie powstania i europejski system wielkich mocarstw. Rozważania nad międzynarodowymi uwarunkowaniami polskich walk niepodległościowych w XIX w., [w:] Polskie powstania narodowe na tle przemian europejskich w XIX wieku, red. A. Barańska, W. Matwiejczyk, J. Ziółek, Lublin 2001, s. 11-26.

[2] Tamże, s. 16-17.

[3] Co jest oczywiście pewnym uproszczeniem. Wszak dla kierownictwa czerwonych cele społeczne, zwłaszcza uwłaszczenie chłopów, były absolutnie równorzędne i wcale nie widzieli oni w zmianach na wsi środka do celu, a cel sam w sobie.

[4] Szczegółową analizę polityki wielkich mocarstw wobec powstania styczniowego przedstawił J. Zdrada, Sprawa polska w okresie Powstania Styczniowego, [w:] Powstanie Styczniowe 1863-1864. wrzenie, bój, Europa, wizje, pod red. S. Kalembki, Warszawa 1990, s. 446-505. Tekst ten był nieocenioną pomocą przy pisaniu niniejszego artykułu.

[5] Umowa między rządem pruskim i rosyjskim dotycząca współpracy w zwalczaniu polskiego powstania, zwana konwencją Alvenslebena. 8 lutego 1863 r. [w:] Powstanie styczniowe 1863 r. Teksty źródłowe do nauki historii w szkole, oprac. I. Koberdowa, Warszawa 1959, s. 35-36.

[6] Zob. E. Wawrzkowicz, Konwencja Alvenslebena, „Przegląd Współczesny”, t. XXXII, 1930, s. 30-31.

[7] Pełen tekst projektu depeszy: T. Filipowicz, Confidential correspondence of the British Government respecting the insurrection of Poland 1863, Paris 1914, s. 138.

[8] Tamże, s. 103-105.

[9] Pierwsza nota francuska w sprawie polskiej, [w:] Powstanie styczniowe 1863 r. Teksty źródłowe do nauki historii w szkole, oprac. I. Koberdowa, Warszawa 1959, s. 36-37.

[10] J. Zdrada, Sprawa polska…, s. 483.

[11] Tamże, s. 485.

[12] Tamże, s. 487.

[13] S. Kieniewicz, Manifest 22 stycznia 1863 r., Warszawa 1989, s. 60.

[14] J. Zdrada, Sprawa polska, s. 494.

[15] Tamże, s. 496.

Komentarze